Nie miałam pojęcia, co robić. Pięć minut to strasznie dużo czasu, a ja zazwyczaj nie mam pomysłu, jak taki czas spożytkować. Anabelles szybko się wczuła i zaczęła rozmawiać z innymi ludźmi. Z tego, co usłyszałam, poza nami brało udział jeszcze 5 innych osób, a żeby zostać oficjalnym uczestnikiem konkursu trzeba się zarejestrować u osoby stojącej pod drzwiami do sali. Ann podeszła i streściła mi całą rozmowę, pomijając niektóre szczegóły, które i tak słyszałam. Złapała mnie za rękę i pociągnęła do drzwi i zaczęła rozmawiać z kobietą w formalnym stroju.
- Obydwie bierzecie udział? - spytała znudzonym tonem.
- Mhm! - odpowiedziała Ann za nas obydwie.
Kobieta pokiwała głową i wyrwała z dużego zeszytu, który trzymała dwie kartki. Anabelles otrzymała numerek 7, a mi chciała dać 8. Popatrzyłam się na niego przez chwilę.
- No, weź to. - powiedziała.
W milczeniu przyjęłam kartkę z numerem. Spojrzałam w górę i zobaczyłam dużą tablicę, na której wyświetlało się aktualnie "0 - 0". Zapewne miała po prostu wskazywać, kto się ze sobą zmierzy. Szybko straciłam zainteresowanie tablicą i spojrzałam na swój numerek, a później na Ann.
- Na co czekasz? - spytała. - Zaraz się zacznie!
Miała rację. Spojrzałam na siebie i zorientowałam się, dlaczego ludzie na nas patrzyli, gdy weszłyśmy. Koszula i dres raczej do siebie nie pasują. Ale moja podświadomość powiedziała mi dzisiaj rano, że mam konkurs, więc bez wahania zdjęłam koszulę. Dziecię Słońce spojrzało się na mnie próbując powstrzymać przed rozbieraniem się w miejscu publicznym, ale zaraz odetchnęło z ulgą. Pod koszulą miałam czarny top do tańca. Zgrabnym ruchem rąk przypięłam sobie kartkę do pleców. Akurat pięć minut minęło i rozpoczął się konkurs.
Pierwsze startowały numery 5 i 7, dzięki czemu miałam okazję poznać umiejętności swojej przyjaciółki. Jej przeciwniczką była dziewczyna nieco młodsza od nas, którą miałam okazję poznać w zeszłym roku na innym konkursie. Była dobra. Ciekawiło mnie, jak sobie poradzi moja współlokatorka. Usiadłam na parapecie i patrzyłam na dziewczyny.
Ustawiły poziom trudności na normalny. Za zgodą obydwóch stron mogły ustawić trudny, ale najwyraźniej nie zrobiły tego. Jako piosenkę wybrały "levan polkę". Obydwie mogłyby ją wybrać, to po prostu takie osoby. Zaczęły tańczyć. Góra, góra, lewo, dół, góra i dół... Kocham to.
Trzy minuty później obydwie uczestniczki zawodów z błyszczącymi oczami patrzyły się na wyniki. Gracz 5 - 3762 punkty. Gracz 7 - 3894 punkty. To bardzo mała przewaga, ale Anabelles wygrała. Publiczność zaczęła klaskać, a Ann zeszła z podestu cała w skowronkach. Podbiegła do mnie i wyciągnęła rękę, jakby chciała przybić mi piątkę. Jakieś pół minuty później okazało się, że faktycznie chciała to zrobić, więc również wyciągnęłam rękę. Przybiłyśmy to dziwne coś. Następne numery były równie dobre. Walczyło ze sobą 1 i 3, a później 2 i 4. Wygrało 3 i 2. Potem miałam tańczyć ja z jakimś chłopcem o buńczucznym wyrazie twarzy. Wstałam i poszłam na podest.
- Vivi! Dasz radę! - krzyknęła Ann przykładając rękę do ust.
Podniosłam rękę w geście potwierdzenia i przytaknęłam cicho. Spojrzałam na chłopaka i zgodnie kiwnęliśmy głową. Tupnęliśmy nogami i zmieniliśmy poziom na "trudny". Byliśmy jedyną parą, która to zrobiła. Wybraliśmy piosenkę "Overmaster". Nastała cisza i mieliśmy zacząć tańczyć.
<Anabelles? Jak mi poszło? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz