piątek, 23 stycznia 2015

Opowiadanie dwunaste, ręką Vivi

   Osobiście nie mam nic przeciwko zielarstwu, ale Anabelles wyraźnie się nudziło. Lubię pierożki. To mi przyszło do głowy na myśl o tym, że następna jest lekcja gotowania. Później przypomniałam sobie, że kochany profesor Usuo ma zwyczaj odpytywania na koniec lekcji. Szybko przejrzałam notatki z całej reszty lekcji i usiadłam patrząc się w przestrzeń za szklaną ścianą. Nagle (a w każdym razie dla mnie nagle) w moim polu widzenia znalazła się różowo-czerwona czupryna. Profesor uśmiechnął się i ręką dał mi znak, bym wstała.
  - Vivi, to jak, w jakiś ziemiach mandragory rosną najlepiej?
   Popatrzyłam na niego i zastanowiłam się chwilę.
  - W czarnoziemie.
   Nauczyciel pokiwał głową na znak zgody i pozwolił mi usiąść. Ann patrzyła na mnie niezrozumiałym wzrokiem, otwierając szeroko oczy. Wzruszyłam ramionami i zagłębiłam się w lekturę podręcznika, gdy profesor chodził po szklarni, pytając przerażonych uczniów o różne wiadomości związane z zielarstwem.
   W pewnym momencie nauczyciel poprosił o wstanie moją przyjaciółkę. Przełknęła głośno ślinę i stanęła na drżących nogach. Profesor Usuo przyjrzał się jej i zadał pytanie, które mi wydawał się proste, jednak Ann zrobiła się blada.
  - W ile lat drzewo Klarowca staje się dorosłe?
   Wszyscy wpatrzyli się w dziewczynę, oczekując liczby. Miałam ochotę odpowiedzieć za nią, ale zanim zdążyła to zrobić, ona zdążyła zrobić to za mnie.
  - Pi...
  - Sześć - brutalnie przerwała jej dziewczyna, która właśnie weszła do klasy. Miała bardzo długie, falowane włosy, długie nogi i wąską talię, do tego delikatne rysy i duże, niebieskie oczy. Koło dziewczyny stałą profesor Flygray.
  - Przepraszam, że przeszkadzam, ale przyprowadziłam nową uczennicę tej klasy - powiedziała nauczycielka, po czym odwróciła się do całej klasy - Przedstawiam wam waszą nową koleżankę, Shannon Towers. Mam nadzieję, że przywitacie ją miło.
   Kobieta skłoniła się lekko i wyszła. Shannon rozejrzała się po sali i uśmiechnęła się lekko. Jedyne wolne miejsce było koło ponuro wyglądającego chłopaka, którego nie kojarzyłam. Najwyraźniej chciała się do niego dosiąść, ale w tej samej chwili profesor Usuo oznajmił koniec lekcji. Razem z Ann ruszyłyśmy do wyjścia, ale Shannon nas zatrzymała.
  - Cześć, jestem Shan. Też należę do uczniów specjalnych. Chciałabym się z wami zaprzyjaźnić - powiedziała niby miło, ale na twarzy gościł jej znudzony wyraz. Spojrzałam na Ann, ale ona tylko zacisnęła usta i nic nie powiedziała.

<Anabelles? Fajnie, fajnie ;-;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz